Ayahuasca - noc sylwestrowa 2008

From PsychoTropEdia

Ten artykuł wymaga dopracowania

Zobacz dyskusję na jego temat: Dyskusja:Ayahuasca - noc sylwestrowa 2008

Poniżej chciałbym przedstawić wydarzenia i wnioski z podróży psychodelicznej, którą odbyłem w noc noworoczną 2007/2008. Był to pierwszy trip przy użyciu Ayahuaski, nazywanej w kręgach szamańskich napojem bogów. Przypisuje jej się takie właściwości, jak wyzwalanie zdolności jasnowidzenia, kontaktu z połączoną świadomością ludzi, czy uzdrawiania.

Poniższy tripraport jest także podręcznikiem, przedstawiającym jak warto przeprowadzić rytuał spotkania psychodelicznego z samym sobą. Na końcu podane są odnośniki do innych podręczników.

Spis treści

Przygotowania

Sporządzenie wywaru

Ważnienie caapi - niecałe 46g
Powiększ
Ważnienie caapi - niecałe 46g
Kruszenie caapi przy pomocy kombinerek
Powiększ
Kruszenie caapi przy pomocy kombinerek
Kruszenie mimosy
Powiększ
Kruszenie mimosy
Ogrzewanie mimosy - czerwona ciecz
Powiększ
Ogrzewanie mimosy - czerwona ciecz
Gotowanie caapi - wywar robi się żółto brunatny
Powiększ
Gotowanie caapi - wywar robi się żółto brunatny
Po zebraniu do słoików...
Powiększ
Po zebraniu do słoików...

Najpierw ważenie. Zdecydowałem się na Mimosę w ilości ~8,5g, oraz Banissteriopsis caapi - około 46g (na fotce opok, pokazany jest kawałek łodygi na wadze - kawał drzewa). Mimosa jest źródłem substancji psychodelicznej DMT. Caapi zawiera natomiast inhibitor MAO, sprawiający, że DMT nie zostanie rozłożone za szybko przez organizm.

Następnym etapem było rozdrobnienie łodyg. Były twarde i wysuszone, ale jednocześnie łamliwe. Zrobiłem to kombinerkami, odrywając kawałek po kawałku i gniotąc dodatkowo każdy z nich. Jak widać, Mimosy jest wyraźnie mniej. :)

Kolejnym etapem była zabawa w parogodzinne ogrzewanie. Wywary przygotowuje się oddzielnie i wypija oddzielnie z odstępem parunastu minut. Samo przygotowanie jest podobne:

  • zalewamy wodą rozdrobnioną roślinę
  • dodajemy jakiegoś zakwaszacza: octu, witaminy C, cytryny. Ja dodałem 2 pierwsze składniki - witaminę C - 200mg, ocet - jedna stołowa łyżka dla Mimosy i 1,5 dla Caapi. Następnym razem użyje jednak cytryny. Ocet potem mocno daje się w kość. Warto pamiętać, że wywary pije się na pusty żołądek.
  • gotujemy na wolnym ogniu unikając wrzenia i bulgotania. Należy przy tym cały czas być przy eksperymencie i troszczyć się o niego. Można rozmawiać z roślinami i wypowiadać swoje intencje co do podróży psychodelicznej, aby odpowiednio przygotować umysł. :)

Wywary szybko nabierają barwy. Należy zrobić co najmniej 3 "prania" rozdrobnionych łodyg. Każde z nich robiłem przez około godzinę, używając demineralizowanej wody. Mimosa zabarwia roztwór na czerwonawy kolor, Caapi na żółto brązowy.

Ostatnim etapem jest odparowanie zebranych w słoikach cieczy. Należy to zrobić, podobnie jak przy ich przyrządzaniu, nie doprowadzając do wrzenia. Każdego z wywarów powinno zostać ostatecznie pół kubka. Niektóre podręczniki podają, że nawet więcej, ale nie polecam. Smakują potwornie. Dopijając Mimosę, miałem wrażenie, że jeszcze jeden łyk i zwrócę wszystko do wiadra. Bardzo doceniłem więc pomysł, aby "herbatek" było jak najmniej.

Na koniec wstawiamy wszystko do lodówki na noc. Przedtem jednak należy je odfiltrować - np. przy użyciu paru warstw starego tshirt-a.

Rano, w naczyniu z wywarem mimozowym zobaczymy osad. Należy zlać klarowną ciecz, osad zostawić. Jest on całkiem zbędny!

Inaczej jest z caapi - tam osad się liczy. Ochłodzona ciecz jest mętna. Dopiero po ogrzaniu ~70 stopni powinna zrobić się klarowna.

Wywary pije się na ciepło. Oba mają być klarowne.

Post

Jeszcze parę ważnych info apropo konieczności postu.

Caapi (oraz Ruta) zawierają inhibitory monooksydazy (iMAO), które blokują rozkładanie tyraminy. Wzrost jej poziomu we krwi grozi niebezpiecznym wzrostem jej ciśnienia. Post co najmniej na parę godzin przed podróżą i po jest niezbędny. Spożywanie dużej ilości następujących produktów (zawierających tyraminę) grozi śmiercią:

  • wszystkie rodzaje serów żółtych,
  • czekolada
  • suche i sfermentowane kiełbasy (salami, pepperoni, itd.)
  • suszone ryby
  • strączkowate
  • mięsa
  • drożdże (chleb?)
  • piwo
  • czerwone wino
  • skórka z bananów

podobno też:

  • owoce cytrusowe
  • jogurty
  • ogólnie produkty konserwowane lub podlegające fermentacji

Warto wcześniej sprawdzić, jak znosimy post i określić co się z nami dzieje, w różnych jego fazach. Następnie wybrać taką, która nie przysporzy niepotrzebnych przykrości podczas tripu. Ja na przykład przez pewien czas czuje się osłabiony, ssie mnie w żołądku i mam lekkie mdłości. Uczucia te mogą zostać wyolbrzymione, gdy DMT zacznie działać.

Medytacja

Jedną z najważniejszych rzeczy podczas każdej sesji psychodelicznej, jest zachowywanie uważności - czyli stanu bycia obecnym, świadomym, w Tu i Teraz, otwartym na obserwację wszystkiego, co się wydarza jednocześnie.

Można się śmiało spodziewać, że cały podświadomy śmietnik, który każdy człowiek w sobie nosi, zostanie wyeksponowany. Zostaniemy poddani bezwzględnej autoobserwacji. Aby była ona skuteczna, umysł powinien być maksymalnie na to gotowy - wyciszony, zrelaksowany, nie przywiązujący się do bodźców.

Taki stan ducha można osiągnąć dzięki medytacji. Ludzie, którzy mają w zwyczaju często medytować, odniosą znacznie większe korzyści w czasie podróży psychodelicznych. Także będą lepiej je znosić, będą bezpieczniejsi i w większym stopniu otwarci na rozumienie, tego co się wydarza.

Moja medytacja trwała 2 godziny. Uważam, że było to za mało. Każdy jednak powinien określić sam czas jej trwania - w zależności od tego jaki ma temperament, dzień i poziom samopoznania.

Po medytacji, tuż przed sesją, wylosowałem sobie kartę z Osho Zen tarota. Wylosowana karta to "Samotność". Dobra inspiracja :)

TripKoany

Poniżej przedstawione jest zestawienie pytań, wartych zadania sobie w czasie podróży psychodelicznej, kiedy pojawia się szansa na zrozumienie natury istnienia i doświadczenie wielu aspektów Oświecenia.

  1. Czym jest miłość?
  2. Czym jest JA?
  3. Kim jestem?
  4. Po co tu jestem?
  5. Kim są inni ludzie dla mnie?
  6. Czym jest życie?
  7. Dlaczego życie jest takie, a nie inne?
  8. Skąd się wzięliśmy?
  9. Co znaczy istnieć?
  10. Czym jest cierpienie?
  11. Dlaczego się boję?
  12. Czym jest przyjemność?
  13. Czym jest szczęście?
  14. Co to znaczy Tu i Teraz?
  15. Co sądzę o samotności?
  16. Czym jest przeszłość i przyszłość.
  17. Do czego jest intelekt?
  18. Co jest możliwe?
  19. Co nie jest możliwe i w jaki sposób?
  20. Jacy są moi przyjaciele?
  21. Jaki/a ja jestem dla ludzi ?
  22. Jaki/a ja jestem dla siebie?
  23. Jaki jest sens życia?
  24. Czego się boję w życiu?
  25. Czym jest Bóg?
  26. Czym jest trzeźwość?
  27. Co to jest sex?
  28. Jakie są zwierzęta?
  29. Czy chce zostać wegetarianinem?


Set&Setting

Psychodeliki są wzmacniaczami tego co w nas tkwi ukryte. Stan umysłu, w jakim zostanie dokonana ekspozycja wnętrza, mocno określa to co zobaczymy i jak. Wcześniej pisałem o medytacji i ponownie o tym przypominam.

Nie przeszkadzać :)
Powiększ
Nie przeszkadzać :)

Drugą ważną rzeczą, determinującą bardzo mocno przeżycie, jest otoczenie w jakim się znajdziemy. Podróżnik powinien zadbać o poczucie bezpieczeństwa. Należy odbyć sesję w miejscu, które uważamy za przyjazne, spokojne. Nikt nie powinien w tym czasie przeszkadzać. Towarzystwo innych ludzi ma piorunujący wpływ na odczucia tripera i najczęściej wywołuje u niego lawinę przykrych przeżyć. "Towarzysz" podróży, który nie jest obeznany z tym co się dzieje, także może zareagować w nieprzewidywany sposób.

Moja podróż odbyła się w nocy, w pokoju (w bloku), który zamknąłem od wewnątrz na zamek. Uprzedziłem domowników (których - co zaznaczam - przyzwyczajam do tego typu sytuacji od paru lat) i wywiesiłem przyjazną kartkę, z prośbą o nieprzeszkadzanie w sesji psychodelicznej.

Zadbałem o następujące szczegóły aranżacji miejsca:

  • wiadro na pawia, który jest standardem przy podróży po Ayahuasce
  • czysta woda do przepłukania ust i picia
  • dyktafon na którym mogłem rejestrować myśli, jeśli bym potrzebował
  • świeczki + kadzidełko
  • jakaś muzyka, do zbudowania nastroju (Osjan)
  • miejsce do leżenia i koc
  • kartka "przypominajka" o najważniejszych rzeczach podczas tripu (m.in. Trip-Koany)
  • chusteczki, ręcznik

Oprócz tego zdjąłem soczewki kontaktowe, zastępując je okularami. Przed podróżą porządnie się przespałem.

Czas na podróż

Wejście

Szkic przebiegu

Doświadczenia estetyczne

Przez cały okres tripu występowało mnóstwo OEV-ów (Open Eyes Visuals - w postaci świetlistych artefaktów) - smug, które z wielką prędkością przelatywały z miejsca, do którego przemieszczał się właśnie wzrok. Co ciekawe - nie miałem ani razu żadnych wizuali przy zamkniętych oczach.

Umysł

Przeżycia psychiczne - bardzo podobne do :lsd: (ale patrząc na całość: kwas to cukierek, aya była jak sól), choć nie były zabarwione taką wyraźną radością, poczuciem istnienia. Nie było żadnych negatywnych wizji i odczuć (oprócz mdłości).

Nastąpiło częściowe zejście ego - zdarcie masek - na jakieś 2-3h. Każdej myśli towarzyszyło wyraźne widzenie schematu z jego powstała. Odczucie współodczuwania połączone z duża niezależnością od świata. Nie było natomiast zaniku poczucia Ja i jedności ze światem.

Fizjologia

  • Trip dość ciężki - ale fizjologicznie. Po ok 1h poszedł paw, a potem przez następne 8h utrzymywały się dość silne mdłości.
  • Doświadczałem również sporych zaburzeń równowagi - można było w zasadzie tylko leżeć. Czułem się też słaby. Kto wie, czy nie przez ten post.
  • Starałem się utrzymać uważność, ale w skutek mdłości było to trudne (zresztą, paw poszedł w momencie, gdy na chwilę straciłem tu i teraz).

Dzień po

  • Spokój (papuga usnęła przy mnie - co jej się raczej nie zdarza)

Błędy

Wnioski

  • Główne 2 postanowienia - pogłębić bardziej kontakty z bliskimi (zadałem sobie np pytanie, co się śni mojej matce? - pierwszy raz w życiu). Drugie postanowienie - więcej medytacji.
  • Odczucia po: Nastrój bardzo nijaki (choć z tendencją do zmieniania się na spokojny, przyjazny i pozwalający). Cieszę się, że odbyłem podróż.
  • Realizacja planów - słaba. Nie zadałem sobie większości wypisanych pytań. Czułem się na to za słaby w czasie podróży. Ograniczyłem się do obserwacji tego co wyprawia mój umysł.
  • Szczególne podziękowania za wsparcie dla yagusia.